Życie bez glutenu

Odkąd pamiętam, miałam problemy zdrowotne z układem pokarmowym. Bóle brzucha, głowy, wymioty, chroniczne zmęczenie, często były powodem mojej absencji w szkole podstawowej i średniej. Mama chodziła ze mną do lekarza, ale nie zdołano zdiagnozować mojej choroby. Ponieważ dolegliwości pokarmowe nasilały się, zwłaszcza rano, poradzono mi nie jeść kolacji. Starałam się przestrzegać tej zasady, ale to mało pomagało.

Kiedy byłam już dorosła, często chodziłam do gastrologa. Robiono mi gastroskopię i zawsze słyszałam to samo: przewlekłe zapalenie błony śluzowej przełyku, żołądka i dwunastnicy. Nie jadłam wielu potraw, zwłaszcza ostrych. Mimo to ciągle miałam uczulenia na skórze i bóle żołądka. Chodziłam do wielu specjalistów, bo pojawiły się problemy z gęstością kości i alergią zakończoną astmą, Nie omijałam też kardiologa. Oprócz dolegliwości bólowych, zmagałam się ze stanami omdlenia, chronicznego zmęczenia.

Teraz już wiem, co było przyczyną tych problemów zdrowotnych – nietolerancja glutenu i laktozy. Dopiero dokładna gastroskopia z biopsją jelita cienkiego odpowiedziała na pytanie, co jest przyczyną dolegliwości. Ponieważ to badanie jelita miałam dopiero w wieku senioralnym, gluten stał się przyczyną celiakii. Gluten bowiem uszkadza błonę śluzową jelita cienkiego i prowadzi do zaniku kosmków jelitowych, za pośrednictwem których przenikają do organizmu substancje zawarte w pożywieniu. Uszkodzenie kosmków prowadzi do zaburzeń wchłaniania. Od gastrologa dowiedziałam się, że jest to choroba autoagresywna i nie leczona przyczynia się do powstawania wielu chorób.

Jedynym lekarstwem na celiakię jest rygorystyczna dieta bezglutenowa. Nie byłam wcześniej świadoma, że prawie we wszystkich produktach przetworzonych występuje gluten. Dzięki zastosowaniu glutenu, który jest białkiem pochodzenia roślinnego, produkty są trwalsze, nie kruszą się. Pamiętam z dzieciństwa kleje robione z mąki pszennej.

Zaczęły się pojawiać w sprzedaży produkty bezglutenowe na stoiskach lub w sklepach ze zdrową żywnością. Przed zakupem produktu dokładnie czytam jego skład. Jeśli nawet zawiera znikome ilości glutenu, odkładam na półkę. Nawet niewielka ilość glutenu robi spustoszenia w organizmie. Oprócz tego, że w Polsce jest jeszcze niewielki asortyment produktów bezglutenowych, to są one kilka razy droższe od tych z glutenem.

Mój drugi problem to dieta bez laktozy. Powszechne jest mleko bez tego cukru i kilka twarogów i serów żółtych. Śmietana, jogurt to nie dla mnie. Muszę obyć się bez nich.

Oprócz diety, łykam witaminy i mikroelementy w tabletkach.

Zaczęłam znów sama robić wędliny, majonez czy keczup. Samodzielnie piekę chleb, bułeczki, ciasta z mąki bezglutenowej. Są one też smaczne, tylko wymagają czasu, żeby je wykonać. Interesuję się warzywami, które trochę zapomniane, wracają na stoły Polaków.

Dzisiaj chcę się podzielić z Czytelnikami przepisem z wykorzystaniem brukwi.

Krokiety z brukwi i sera

Składniki:
1 duża żółta brukiew
kulka sera mozzarella lub inny ser żółty
2 czerwone cebule
2 ząbki czosnku
niecała szklanka mąki
2 łyżki masła
sól, pieprz, mielona papryka słodka lub ostra
olej do smażenia
tarta bułka do panierowania

Wykonanie:
Brukiew obrać, pokroić na małe kawałki. Włożyć do garnka, dodać łyżkę masła i zalać wodą. Gotować do miękkości. Kiedy jest już miękka, odlać pozostałą wodę. Odstawić do wystygnięcia. Pokroić w drobną kostkę cebulę i czosnek. Smażyć na patelni 5 minut na 1 łyżce masła. Ostudzić i połączyć z ugotowaną brukwią. Dodać pokrojony w drobną kostkę ser. Uformować krokieciki lub kulki i obtoczyć w bułce. Smażyć na oleju aż do zarumienienia z każdej strony. Serwować je można na gorąco ale dobre są też zimne.

Smacznego!

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *