Wspomnienia znad Sekwany

Paryż, jedna z najpiękniejszych, największych i najbardziej zaludnionych aglomeracji świata – 20 dzielnic różniących się i stylem, i charakterem. Nawet nie śniłam o nim w najśmielszych snach. Przed wejściem do Unii Europejskiej, wyprawa na Zachód była dla polskiego przeciętnego zjadacza chleba wielką niewiadomą.

Od dłuższego czasu planowałam podzielić się wrażeniami z pobytu w Paryżu. Jednakże nie pozwoliła mi skupić się na tym temacie mnogość bieżących wydarzeń dziejących się w Białymstoku, a także wokół mnie. Gdy przypadkiem natknęłam się na pamiątki z dawnej wycieczki do stolicy Francji, ponownie dopadła mnie chęć, by wrócić wspomnieniami do tych odległych lat.

Ciekawość świata pchnęła mnie w 2003 roku na zachód Europy. Gdy zaistniała sposobność skorzystania z wycieczki do Paryża nie zastanawiając się długo, postanowiłam pojechać z córką. Był czas wakacji, czas na relaks i przygodę. Korzystając z zaproszenia zdążyłyśmy już zwiedzić najciekawsze miejsca w Brukseli. Stamtąd do Francji to około 4 godzin jazdy autobusem wycieczkowym.

Wyjechałyśmy wczesnym rankiem, by metrem dojechać na miejsce zbiórki. Monotonia i szarość poranka sprawiła, że w autokarze zapadliśmy wszyscy w drzemkę. Rozjaśniło się na dobre, gdy obserwując krajobraz poderwał nas z zadumy przejeżdżający z zawrotną prędkością pociąg szybkiej kolei francuskiej TGW. Niestety minął nas w mgnieniu oka, więc nie każdy zdążył go nawet zobaczyć.

Barką po Sekwanie

Jadąc ulicami Paryża, wsłuchani w głos przewodnika, obserwowaliśmy mijane miejsca. Zwiedzanie kontynuowaliśmy, płynąc barką wycieczkową wzdłuż Sekwany. Ruszyliśmy z największej przystani – Bateaux Mouches. Podczas wchodzenia na barkę, opodal słynnej wieży Eiffla, wyposażono nas w polskojęzyczny plan trasy, by ułatwić obserwację krajobrazu i mijanych obiektów zabytkowych. A trzeba przyznać, że ich ilość i wygląd był imponujący!

Ciekawi wszystkiego staraliśmy się być jak najbliżej przewodnika, który w języku polskim dzielił się z nami swoją wiedzą. Nazywał mijane mosty, które, z uwagi na ich ciekawą historię, częstokroć owianą legendą, są dużą atrakcją turystyczną. To prawdziwe perły inżynierii, jest ich ponad 30.

Mosty

Najstarszy jest Most Nowy. Nazwa jest przekorna, lecz wybudowano go najwcześniej, bo w XVII wieku. Most Zgody co ciekawe częściowo zbudowano z kamieni Bastylii, zdobytej podczas Rewolucji Francuskiej 14 lipca 1789 roku. Najnowszy Most Charles de Gaulle oddano do użytku w 1995 roku. Jest też most upamiętniający zwycięską bitwę wojsk Napoleona z Prusakami pod Jeną, a dekret o jego budowie został wydany przez samego cesarza w Warszawie. W pobliżu znajduje się nawet Place de Varsovie.

Najpiękniejszy zaś jest Most Aleksandra III Romanowa, nawiązujący do przymierza rosyjsko-francuskiego z 1892 roku, o całkowicie stalowej konstrukcji. Zbudowano go w pobliżu powstałej nieco wcześniej wieży Eiffla, która jest również całkowicie konstrukcją ze stali.

Stolica Francji najważniejsze zabytki usytuowane ma wzdłuż rzeki. Mogliśmy więc podziwiać je i z satysfakcją fotografować z perspektywy Sekwany. Największy problem tkwił jednak w tym, że nie był to czas aparatów cyfrowych. Mój kliszowy „Vivitar” leżał sobie spokojnie w szufladzie, gdyż go zwyczajnie zapomniałam. Zdjęcia, niestety słabej jakości, zrobiłyśmy pożyczonym aparatem. „Lepszy rydz niż nic” – pomyślałam.

Zabytki

Rejs statkiem wycieczkowym trwał półtorej godziny. Zaczynając w pobliżu wieży Eiffla mijaliśmy słynne zamki, luksusowe hotele, bogate rezydencje, instytuty, muzea. Zrobiliśmy pętlę dookoła wyspy Ile Saint Louis, na której stoi dostojna katedra Notre Dame, Pałac Sprawiedliwości i kilka innych zabytków.

Utkwił mi w pamięci Conciergerie – dawna twierdza i więzienie, gdzie przetrzymywany był Maximilien de Robespierre – przywódca Rewolucji Francuskiej i królowa Francji – Maria Antonina. Proponuję obejrzeć film „Prawdziwa historia”.

Nie można było pominąć wzrokiem wspaniałego Muzeum Orsay. To muzeum malarstwa impresjonistów, mieszące się w budynku dawnego dworca kolejowego. Wyjeżdżał stąd po raz pierwszy w 1883 roku sławny transkontynentalny pociąg Orient – Express. Trasę z Paryża do Istambułu pokonywał w ciągu 67 godzin.

W pewnym oddaleniu widoczny był Luwr – siedziba dzisiejszego muzeum, dawny zamek królewski, leżący w głębi, po lewej stronie Sekwany. W oczy rzucała się siostrzana dla tej nowojorskiej, ale mniejsza Statua Wolności. Francja podarowała USA znacznie większą. Obie w symboliczny sposób zwrócone są ponoć twarzą do siebie, co świadczy o braterstwie i przyjaźni narodów.

Zakończeniem rejsu jest okolica Wieży Eiffla, toteż udajemy się zwiedzać ten monumentalny, światowej sławy obiekt o wysokości 324 metrów z 1889 roku.

Do jej montażu zużyto 15 tysięcy elementów i 2 i pół miliona nitów

– powiedział przewodnik, co zapisałam na otrzymanym folderze.

Widok z wieży

Na poziomie drugim, gdzie zwykle windą wjeżdżają wycieczki, spędziliśmy trochę czasu, obserwując panoramę Paryża. Widoczne z oddali Les Invalides – muzeum i mauzoleum francuskich żołnierzy, miejsce pochówku Napoleona, ze złotą kopułą dachu lśniło w pełnym słońcu upalnego lata.

Ekskluzywne osiedle wysokich super – nowoczesnych wieżowców o nazwie Front De Seine, posiadające własny system zasilania w energię i inne ciekawostki techniczne, także sprawiało wrażenie istniejącego tam luksusu. Widoczny był także obiekt sportowy Parc de Princes – francuskiej drużyny piłkarskiej Saint-Germain i wiele innych atrakcji turystycznych.

Przejażdżka autokarem

Potem udaliśmy się autokarem na przejażdżkę najbardziej sławną ulicą Paryża – Champs Elysees. Minęliśmy Łuk Tryumfalny zbudowany na chwałę napoleońskich zwycięstw. Obserwowaliśmy aleję – miejsce parad, manifestacji i wszelkich ważnych ceremonii, i dostojny Pałac Elizejski – siedzibę prezydenta Francji.

Znaleźliśmy się też na Placu Zgody, na którym w czasach rewolucji francuskiej dokonywano egzekucji, a w XIX w. ustawiono egipski obelisk z Luksoru. Zwiedziliśmy oczywiście katedrę Notre Dame, gdzie panuje półmrok i przyjemny chłód w porze gorącego lata. Minęliśmy Moulin Rouge – najsłynniejszy paryski kabaret w dzielnicy Pigalle.

Wycieczka pieszo

Potem zwiedzaliśmy klasycystyczny kościół de la Madeleine wybudowany na wzór antycznych świątyń rzymskich. Na Place Vendôme towarzyszył mi dreszczyk emocji gdy zbliżałam do eleganckiej kamienicy, w której na krótko przed śmiercią zamieszkał nasz sławny pianista Fryderyk Chopin.

Pod numerem 12 widnieje na kamiennej płycie napis:

„Fryderyk, Franciszek Chopin urodzony 22 lutego1810roku w Żelazowej Woli (Polska) zmarł w tym domu 17 października 1849 roku”.

Teraz jest tu i w okolicy wiele ekskluzywnych sklepów jubilerskich. W pobliżu stoi kolumna z posągiem Napoleona. Wykonano ją z przetopionych armat, zdobytych w wyprawach napoleońskich. Na niej reliefy ze scenami zwycięstw cesarza. Nieopodal widoczny był Hotel Ritz, w którym księżna Diana spędziła podobno ostatnią noc przed nieszczęśliwym wypadkiem samochodowym.

Stąd spacerkiem udaliśmy się w pobliże Luwru, który z powodu trwających remontów był jednak wyłączony z programu wycieczki. Zwiedzając okoliczne atrakcje turystyczne na uwagę zasługuje szklana piramida. Pod nią znajduje się wejście do holu głównego Luwru. Konstrukcję ze stali i szkła, zrobiono zgodnie z pomysłem Francoisa Mitterranda.

Dalej widzimy złocony monument Joanny d’Arc – bohaterskiej wojowniczki na koniu, ranionej w czasie walk z Anglikami w 1429 roku. Przewodnik wspomniał, że w zbiorach Luwru znajduje się obraz Stanisława Szczęsnego Potockiego pędzla Jana Lampi z czasów niechlubnej historii Polski.

Bazylika – ostatni etap

Ostatnim etapem naszej podróży była bazylika Sacré-Cœur. Zbudowano ją w stylu neoromańsko–bizantyńskim, na najwyższym w Paryżu wzniesieniu Montmartre, na prośbę mieszkańców miasta ocalałych po wojnie francusko-pruskiej. Prowadzące do niej wąskie uliczki, nie pozwalały nam podjechać bliżej.

W bazylice znajduje się najcięższy w Paryżu dzwon Sawoyarde o wadze 19 ton i sercu 500 kilogramów. U podnóża świątyni odbywają się pikniki. Spotkaliśmy tu grupy młodzieży o ciemnej karnacji, siedzących na trawie i schodach.

Wśród nich byli chłopcy z dredami na głowach, nucący przy dźwiękach gitary pieśń „Santa Maryja de Guadelupe”. Usłyszałam ją po latach w radio. Odnalazłam też w nagraniach, a teraz gdy słucham, kojarzy mi się z tamtymi wspomnieniami, które wciąż są świeże.

Młodość już nie wróci, a wspomnienia pozostają i to jest piękne.

Chętnych zapraszam do obejrzenia Paryża.

Od 1991 roku Sekwana i jej nabrzeża znajdują się na liście Światowego Dziedzictwa ludzkości UNESCO.

2 odpowiedzi na "Wspomnienia znad Sekwany"

Dodaj komentarz
  1. Janina

    30 stycznia 2016 at 18:57

    Wspaniały, wyczerpujący artykuł. Jak się czyta, to ma się wrażenie, że się tam jest w danym momencie. Fajne filmiki.

    Odpowiedz
  2. Marianna

    7 lutego 2016 at 15:52

    Chciałam wiernie odtworzyć przebieg wycieczki i wrażenia jakich doznałam. Pocieszające jest Janino,że moje starania, przyniosły pożądany efekt przynajmniej w Twoich oczach.Dzięki za miłe słowa.

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.