Uczucia uwięzione w granicie

Miejsce, które nie przypomina żadnego innego na świecie. Park Vigelanda nazwany imieniem norweskiego rzeźbiarza, w którym na 350 tysiącach metrów kwadratowych znajduje się aż 212 rzeźb tego artysty. Niezwykle naturalistyczne, nagie postacie z brązu i granitu obnażają ludzkie piękno lub brzydotę, nacechowane są emocjami i erotyzmem, budzą skrajne emocje od zachwytu aż po oburzenie.

Pisałam o Norwegii latem, o jej surowej przyrodzie, pięknych krajobrazach, miejscach wpisanych na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego. Tym razem odwiedziłam Skandynawię zimą, kiedy można podziwiać ośnieżone krajobrazy, jeździć na nartach lub skuterach śnieżnych oraz podziwiać zorzę polarną na północy.

Jednak celem mojej zimowej wycieczki po Norwegii był unikatowy park rzeźb słynnego na całym świecie, norweskiego artysty Gustawa Vigelanda, który tworzył na przełomie dziewiętnastego i dwudziestego wieku. Był on uczniem francuskiego rzeźbiarza Rene Rodina. Stąd też wzięło się jego wielkie zafascynowanie neoklasycyzmem i potrzeba wyrażania ruchu w rzeźbie. Artysta przedstawił w swoich pracach etapy przemijania, oraz różne okresy ludzkiego życia.

Park Vigelanda zajmuje powierzchnię 350 tysięcy metrów kwadratowych. Można tu podziwiać aż 212 rzeźb nagich postaci zatrzymanych w ruchu, wykonanych z granitu i brązu. Obecnie jest to największy na świecie zbiór prac pod gołym niebem, tylko jednego artysty. Tworzenie parku rozpoczęto jeszcze w 1907 roku, a ukończono niemal 40 lat później – już po śmierci artysty, który zmarł w 1943 roku. Najbardziej spektakularny jest siedemnastometrowy monolit, składający się ze 121 postaci. Inne dzieła twórcy to fontanna sześciu gigantów otoczona dwudziestoma rzeźbami.

Park został podzielony na pięć tematycznych części:

Bramę Główną z ornamentową metaloplastyką;

Most z grupą rzeźb przedstawia relacje między mężczyznami i kobietami oraz między dorosłymi a dziećmi;

Fontannę poświęconą etapom życia człowieka od narodzin po śmierć;

Koło Życia sylwetki ludzkie splecione w koło jako symbol wieczności;

Monolit – siedemnasto-metrowa kamienna kolumna, uformowana z sylwetek wspinających się po sobie nagich postaci w różnym wieku. Ludzie mozolnie wdrapują się na szczyt wchodząc po drodze jeden na drugiego. Monolit można interpretować w różnoraki sposób: jako walkę o przetrwanie lub jako potrzebę bliskości drugiej osoby.

W parku nie zabrakło też autoportretu samego twórcy. Vigeland przedstawił się w roboczej odzieży z młotkiem i dłutem w dłoniach. Artysta pokazał kim był i kim zawsze chciał być – rzeźbiarzem.

Jeżeli ktoś myśli, że są to rzeźby niemo stojące i lodowato patrzące w dal, to się bardzo myli. Wszystkie postacie przedstawiają ból i cierpienie, miłość i uniesienie, gniew i radość. Przedstawiają dzieci, młodzież, starców, oraz relacje między kobietą a mężczyzną i każda z nich wyraża uczucia, każda jest nacechowana emocjami, eksponuje piękno lub brzydotę. Bez trudu można się domyślić dlaczego te monumenty uchodzą za kontrowersyjne. Rzeźby już od dawna budziły skrajne emocje wśród odwiedzających: od zachwytu aż po oburzenie.

Jednak przed zwiedzaniem parku, dobrze jest zapoznać się z życiem i twórczością Vigelanda i uważnie przyglądać się szczegółom rzeźb, by czerpać większą przyjemność z interpretacji jego prac. Nie z przypadku Park Vigelanda nazwany jest przez jednych „parkiem miłości”, a przez innych „parkiem grozy”.

Według mnie jest to przyjemne miejsce do wypoczynku. Sztuka i przyroda w jednym miejscu. Przestrzeń sprawiła, że czułam się w tym pięknie zaprojektowanym parku jak w bajce. Zimowa lekka pokrywa skrzącego się śniegu, dodawała temu miejscu piękna i tajemniczości, a promienie słońca akcentowały fragmenty rzeźb i wskazywały misternie przycięty labirynt bukszpanów.

Zwiedzanie parku robi niesamowite wrażenie, zapiera dech w piersiach, zmusza do refleksji nad życiem i przemijaniem.

Spacerkiem po parku:

5 odpowiedzi na "Uczucia uwięzione w granicie"

Dodaj komentarz
  1. LP

    28 lutego 2017 at 19:43

    Jolu jestem zauroczona tym miejscem, które tak pięknie opisałaś w artykule. Naprawdę Ci zazdroszczę, że mogłaś je obejrzeć.Pozdrawiam

    Odpowiedz
    • mirka

      1 marca 2017 at 11:16

      Latem rzekomo jest jeszcze piękniej, pojadę latem przekonać się. Pozdrawiam

      Odpowiedz
  2. Jola

    2 marca 2017 at 22:01

    Na prawdę warto. Latem Norwegia ukazuje w całej krasie swoje piękno i różnorodność krajobrazu.
    Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  3. staszek

    4 marca 2017 at 17:40

    ” uczucia uwięzione w granicie” inspirujące określenie, może zakiełkuje ale do Norwegii nie zawitam, bo … to daleko …

    Odpowiedz
    • Jola

      7 marca 2017 at 19:29

      Witam Panie Staszku, nie tak daleko, bo tylko godzinkę lotu, dłuższy jest dojazd do naszej stolicy, ale niech kiełukje…..
      To dobrze wróży, górą marzenia, to one odkryły nieznane.
      Pozdrawiam.

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *