TATA, TATUŚ, OJCIEC, OJCZULEK…

Tata – to zazwyczaj ten drugi z rodziców. Jego rola w rodzinie jest inna, jego miłość jest także inna niż ta matczyna. Co nie znaczy oczywiście, że mniejsza.

Ojciec jest na ogół autorytetem. Tak co do ocen, jak i naśladowania. Większość dzieci, nawet tych dorosłych, liczy się z jego zdaniem. Jest bowiem dla dziecka przewodnikiem i nauczycielem na drodze życia. Zwłaszcza córki bywają zapatrzone w swoich ojców, ale takoż i one są przysłowiowym „oczkiem w głowie” tatusiów. Jednakże to synowie raczej bardzo potrzebują ojca jako wzorca osobowego.

A ojcowie bywają różni. Większość, na szczęście, to zapobiegliwi, dbający i mądrze kochający. Jedni bardziej surowi, dbający o  tzw. „kindersztubę”, inni znów – rozpieszczający swoje dzieci. Najważniejsze  jednak to, że oni w ogóle… są! Bo wielkim niepokojem musi napawać lawinowo narastające zjawisko rozpadu małżeństw (i dzietnych związków), a także dzieci matek samotnych. We wszystkich tych wypadkach sprawowanie opieki rodzicielskiej przejmuje najczęściej matka, a ojciec staje się odtąd „tatusiem niedzielnym”, prawie nie uczestniczącym w wychowaniu dzieci. Ale jako rzadko dostępny, tym bardziej pozostaje obiektem ich pożądania oraz idealistycznym obrazem niezaspokojonych potrzeb, o których wspominam na początku.

Ale też – wspominamy ojców, których nie ma już wśród żywych. Być może odwiedzimy groby, zapalimy światełko, ofiarujemy modlitwę… Ja zaś, w sposób sobie jedynie dostępny, zamieszczę wiersze poświęcone Jego pamięci. Tego, który odszedł tragicznie i bardzo przedwcześnie już 34 lata temu.

Jadwiga Zgliszewska


Tu nie chodzi o to, bym płakała,
abym swoich win szukała małych.
Późne łzy już nic tu nie wskórają
i nie zaprowadzą Cię do Raju…

Pożegnałeś świat ten nazbyt wcześnie,
ale przez tragiczne swe odejście
wydorośleć mi kazałeś i potężnieć,
bym i w bólu dostrzegała szczęście.

Jesteś tam, gdzie nas wciąż jeszcze nie ma.
Twego życia – tu został poemat…
W nas wyryte Twoje jest spojrzenie,
gesty, czyny oraz głosu brzmienie.

Smutek mój Ci nieba nie otworzy!
Jednak wiem, że żyjesz gdzieś w przestworzach!
Będąc ledwie niewidocznym cieniem,
ciągle patrzysz na moje błądzenie…

Czasem dajesz stamtąd dziwną siłę…
Czego wyrzec dotąd nie zdążyłam –
niech spóźniony wiersz ten Ci przekaże:
Tato! Słyszysz, jak ja Cię przepraszam?

***
Mój Ojciec
był prawdziwym mężczyzną
miał czterech synów
(nazwisko nie zginie!)
posadził leszczynę
a ta się tak rozrosła
w pni kilkanaście
i gada z niebem
więc kto by powiedział
że to nie drzewo?
a owoców rodzi tysiące
więc kiedy jem orzech
to jakby sam Ojciec
był tu obecny
i podawał mi go
ze swojej ręki
i dom wybudował
bardzo szybko po żeniaczce
i nas szóstkę wychował
tylko za szybko odszedł…
odfrunął
nagłym bólem
swoim – skończonym
naszym – na zawsze…

Jadwiga Zgliszewska

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *