Tańce i muzyka klawesynowa baroku

Był to kolejny, wyjątkowy koncert w Galerii Sleńdzińskich, w roku jubileuszu dwudziestopięciolecia istnienia Galerii i dziewięćdziesiątej rocznicy urodzin Julitty Sleńdzińskiej, donatorki spuścizny po znakomitym Rodzie artystów.

Dobre emocje, radość, wzruszenie. Stało się to za sprawą wybitnej polskiej klawesynistki Elżbiety Stefańskiej. Artyzmem wykonania muzyki klawesynowej XVII i XVIII wieku, bezpośredniością i interesującą prezentacją granych utworów, oczarowała słuchaczy. Dla wielu osób recital był ciekawą lekcją poznawczą. Nauką słuchania muzyki dawnych mistrzów.

To druga wizyta E. Stefańskiej w Galerii. Przed dwudziestu laty, w piątą rocznicę istnienia tego muzeum, koncertowała ze swoją matką, słynną pianistką Haliną Czerny–Stefańską. H.Czerny–Stefańska przyjaźniła się z Julittą Sleńdzińską. Obie artystki współzawodniczyły w konkursach pianistycznych.

Były radosne i taki też będzie koncert

– zapowiedziała mistrzyni klawesynu.

Występ rozpoczął utwór Les folies d’Espagne Jeana-Henriego D’Angleberta. Folia to typ utworu zainspirowany „szalonym”, portugalskim tańcem ludowym. Z latami te kompozycje nabrały elegancji.

Inną formą muzyczną baroku było chaconne zawierające krótkie wariacje. Muzyka oparta na hiszpańskim tańcu swawolnym i rozwiązłym, o tej samej nazwie. Francuska chaconne miała duży wpływ na ówczesną twórczość. W uszlachetnionej formie, na dworach wieńczyła przedstawienie, czy balet. Włoska zawierała krótkie słowa i bywała śpiewana. Zaprezentowane zostały: Chaconne Georga Muffata i piękna Chaconne G-dur Georga Friedricha Haendla. 12 wariacji na temat folie d’Espagne Carla Philippa Emanuela Bacha to już inny klimat. Wejście do romantyzmu. Zwariowane folio pobrzmiewa lecz tylko pobrzmiewa.

E. Stefańska zagrała sonaty f-moll, F-dur, D-dur, d-moll Domenico Scarlattiego, który m.in. był kapelmistrzem na rzymskim dworze Marii Kazimiery, żony Jana III Sobieskiego. D. Scarlatti po przyjeździe do Hiszpanii zetknął się z tańcem i śpiewem „czarnego ludu”. Tańcem odzwierciedlającym przeżycia mieszkańców tego kraju. Szalony, radosny, ale też przepełniony dramatem – fandango (błahostka). Hiszpański taniec ludowy z ostro wybijanymi kastanietami i z towarzyszeniem gitary. Pary zbliżają się do siebie i oddalają, nie dotykając się w tańcu. W XVIII wieku był bardzo modny. Przez Watykan uznawany za nieprzyzwoity. Fandango przetrwało do dziś jako flamenco powiedziała artystka. W sonatach D. Scarlattiego i Fandango Antonio Solera pobrzmiewają kastaniety, klaskanie i gitara.

Recital został przyjęty z owacją na stojąco i prośbą o bis. Elżbieta Stefańska: „Pamięci Julitty Sleńdzińskiej” – jak powiedziała – zagrała Fantazję chromatyczną Johanna Sebastiana Bacha.

Koncerty „Julitta Sleńdzińska in memoriam” są wyjątkowe. Łączy je muzyka, głównie, klawesynowa. Każdy jest jednak odmienny w treści i formie. Niesie wiele dobrych emocji. Spotkania cieszą się wielkim zainteresowaniem nie tylko stałych bywalców Galerii. Przychodzą nowi.

Jak mi powiedziano:

Byłem, przypadkowo, na inauguracji Roku Julitty. Spodobał mi się koncert klawesynowy. Zainteresowała wystawa prac poświęconych donatorce Galerii oraz wiadomości przekazane przez oprowadzającą po wernisażu.

Inny głos:

Przychodzę chętnie, bo tu w sympatycznej i kameralnej atmosferze czuję się swobodnie. Dużo tu się dzieje. Każdy i w każdym wieku znajdzie coś dla siebie.

Następny koncert w Roku Jubileuszu – 9 kwietnia 2017 r., godz. 12. Będzie to recital fortepianowy pt. „Fryderyk Julitty”.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *