Ożywcza moc kłótni

Sprzeczki zdarzają się każdej parze. Nie ma związków idealnych. Każdy z nas jest inny, ma inne wymagania, inaczej postrzega świat i to jest naturalne. Ale ta odmienność może prowadzić do nieporozumień, do zadrażnień w związku. Jest to spowodowane wszechobecnością uczuć w naszym życiu. Nie ma stanów psychicznych od nich wolnych.

Emocje leżą nawet u podstaw naszych, zdawałoby się, rozważnych procesów myślowych. A my reagujemy uczuciowo na wszystko, co nas otacza. I tak naprawdę bardzo łatwo nas zranić. Nie należy jednak przechodzić nad tym do porządku dziennego, bowiem przemilczając urazy czy niezadowolenie, powodujemy powolny, ale systematyczny zanik więzi, jakie nas łączą. Tak zwane ciche dni również pogarszają nasze relacje. Milczenie najczęściej wznosi barierę, która w pewnym momencie staje się nie do przebycia i często tracimy bezpowrotnie możliwość wzajemnego porozumienia.

Najlepszym wyjściem z sytuacji jest więc kłótnia. Pozwoli ona oczyścić sytuację, umożliwi poznanie punktu widzenia i poglądy drugiej osoby, sprawi, że związek odzyska świeżość, po prostu ożyje!

Jednak aby sprzeczka spełniła swoje zadanie, żeby to była dobra kłótnia, która, jak należy wspomnieć, jest prawdziwą sztuką, musimy pamiętać o kilku ważnych sprawach.

Po pierwsze, pamiętajmy, żeby nie kłócić się publicznie, to są nasze sprawy, otoczenie ich nie rozumie, nie opowie się po żadnej stronie. A jeżeli nasze sprzeczki w gronie przyjaciół będą się powtarzać, znajomi zaczną unikać naszego towarzystwa.

Po drugie, powinniśmy opanować emocje. Krzykiem niczego nie osiągniemy, wściekłość tylko podsyci urazy, żadne z nas nie będzie chciało słuchać argumentów drugiej strony. Najlepiej zrobiłby nam przysłowiowy zimny prysznic. Łyk zimnej wody, kilka głębokich oddechów, czy samotny spacer pozwolą nam również wyciszyć świeżą, kipiącą złość.

Najlepiej zapewnić sobie trochę czasu na przygotowanie się do rozmowy. Będziemy wtedy w stanie bardziej zrozumiale powiedzieć to, co leży nam na sercu, możemy również spokojniej wysłuchać tego, co mówi druga strona i, co najważniejsze, jest szansa, że gdy nie będziemy podnosić głosu, partner również tego nie zrobi.

Po trzecie, należy mówić nie tyle o tym, co według nas partner nagannego uczynił, tylko co w związku z tym postępkiem czujemy. Zastanówmy się, jakie emocje wywołuje jego zachowanie i właśnie o tych uczuciach mówmy.

Po czwarte, unikajmy używania słów: nigdy, wszystko i zawsze. One z niewinnego zdarzenia potrafią zrobić poważne przewinienie, przekłamują rzeczywistość. Jeżeli chcemy zwrócić partnerowi uwagę na jego potknięcia, przytoczmy konkretną sytuację.
Po piąte, nie wykorzystujmy czułych punktów partnera, które bardzo dobrze znamy, bo to może jeszcze bardziej go zranić. Nie ma nic gorszego niż uderzanie w czasie sprzeczki w sprawy rodzinne, wygląd, inteligencję lub słabości drugiej strony. Używanie takich argumentów podczas kłótni spowoduje, że partner zamknie się w sobie i nie będzie chciał słuchać naszych argumentów. Wtedy niestety stracimy szansę na porozumienie i pojednanie.

Po szóste, nie przekrzykujmy się: wysłuchajmy uważnie partnera, nie przerywajmy mu w pół słowa. Niech powie o wszystkim, co leży mu na sercu. Nie musimy się z nim zgadzać, ostatecznie jest inny niż my. Ale postarajmy się zrozumieć jego punkt widzenia, choćby wydawał się dziwaczny i nielogiczny. Potem spokojnie wyraźmy swoją opinię, dokładnie pokażmy, co nas dręczy i boli.

I po siódme, kiedy już poznamy swoje wzajemne racje, wyjaśnijmy sobie nawzajem, co sądzi każde z nas o tej sprawie; postarajmy się o wypracowanie wspólnego kompromisu, takiego, który będzie do przyjęcia dla każdej ze stron. Może nie będzie on najlepszy w naszym wewnętrznym przekonaniu, ale będzie możliwy do zaakceptowania przez obie strony, co w danej chwili jest najważniejsze.

Mówi się, że kompromis nie jest optymalnym rozwiązaniem konfliktu, ponieważ oznacza konieczność rezygnacji z części interesów każdej ze stron. Ale cóż, życie z drugim człowiekiem wymaga doskonałego opanowania sztuki wzajemnego ustępowania!

Jeżeli więc zależy nam na sobie, nauczmy się kłócić tak, aby każda sprzeczka, jeżeli już do niej dojdzie, miała moc uzdrawiania naszego związku!

Sprzeczka

Rymy ulotne – namiastką życia?!
Nie bądź złośliwy, prześmiewco złoty,
I chociaż nie mam nic do ukrycia,
Na polemiki brak mi ochoty!

Słońce dziś dla nas specjalnie świeci,
Wiatr delikatnie owiewa czoła,
Jesteś niemądry, jak małe dziecię,
A na bezmyślność, na nic też szkoła!

Spójrz, chłopcze złoty, w błękitne niebo,
Potem skup wzrok swój na drzew zieleni,
Jeśli niczego tam nie dostrzeżesz,
Rym mój prościutki nic nie odmieni…

Dam ci do ręki laseczkę białą,
Niech cię prowadzi, jakbyś był ślepcem,
Na przewodnika się nie nadaję,
Nic ci już dłużej tłumaczyć nie chcę!

Cóż to, uśmiechasz się niezbyt szczerze,
Mówisz, że barwy dostrzegasz trawy?
I liczysz na to, że ci uwierzę…
Czyś coś za bardzo nie jest łaskawy?!

Rozchmurz się szybko, żartuję tylko,
Lekko, swobodnie, pełna radości,
Sprzeczki kochanków zabrały chwilkę,
Niech zgody każdy dziś nam zazdrości!

2 odpowiedzi na "Ożywcza moc kłótni"

Dodaj komentarz
  1. Asia Żarnowska

    7 kwietnia 2017 at 09:56

    Jolu artykuł rewelacyjny !!! Z ogromną uwagą go przeczytałam i napewno polecę swemu partnerowi i wielu znajomym.
    Pisz dalej, jesteś super.

    Odpowiedz
  2. staszek

    7 kwietnia 2017 at 17:03

    Czy „kłótnia” jest jak burza; to nic, że kilka domów rozpirzy ale wytworzy ożywczy ozon ?

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *