Nino Katamadze w Operze

Gdy weszła na scenę Amfiteatru Opery i Filharmonii Podlaskiej popłynął potok energii. Jej spontaniczny kontakt z widownią wzbudzał ogólną sympatię. Ta fantastyczna, ciepła, charyzmatyczna, gruzińska wokalistka jazzowa, podbiła serca publiczności. Piorunujące wrażenie zrobiła też na mnie.

3 września w Białymstoku wystąpiła Nino Katamadze. Spośród innych wydarzeń, proponowanych przez Wschód Kultury\ Inny Wymiar jej występ, śmiem twierdzić, był jedną z największych atrakcji.

Nino Katamadze urodziła się 21 sierpnia 1972 roku w Kobuleti (Gruzja). Śpiewać na scenie zaczęła w wieku czterech lat. Na Uniwersytecie w Batumi w 1990 roku zaczęła studia wokalistyki. Profesjonalną karierę przy współpracy z liderem grupy Inside, gitarzystą – Gochą Kacheishvilim rozpoczęła dziesięć lat później i kontynuuje do dziś. Wydała wiele płyt m.in. Black, White, Blue, Red….

Jej muzyka charakteryzuje się dużą intensywnością wyrazu. Jest ciekawą mieszanką jazzu, łączącego muzykę ludową, poważną i rozrywkową. Wiąże się ściśle z ludzkim losem. Jest profilaktyką i lekarstwem na samotność, stres, agresję. Dotyka najczulszych strun miłości, jest zastrzykiem nadziei. Jej mocny, uczuciowy, o bogatej kolorystyce głos wchodzi głęboko w pamięć i pozostaje na długo.

Nino tworzy bowiem muzykę oryginalną. Myślę, że fenomenem jest jej umiejętność modulowania głosem i przekazywanie melodii w wysublimowany sposób. Śpiewała też bez słów, z dużą dawką emocji, rozszerzając paletę dźwięków o dzwonki, delikatne szmery, bądź inne instrumenty perkusyjne. Widziałam jej ciepły kontakt z członkami zespołu, jej otwartość na ludzi i ile czerpie z nich radości.

Na widok Nino widownia wręcz oszalała. Byli tacy, którzy chcieli zrobić z nią zdjęcie, gdy przemieszczała się między rzędami. Nawiązała z publicznością bezpośredni kontakt, zwierzała się, że kupiła buty o dwa numery większe, pożaliła się, że nogi ją słabo niosą. Było też jej przesłanie:

Żyjcie w Pokoju, bądźcie sobie braćmi, by świat był lepszy

Wokalistka spontanicznie włączała publiczność do intonowania fraz muzycznych. Stanowiliśmy dla jej głosu jeden wielki chór. Zatapiałam się w świat jej przejmujących dźwięków. Miałam wrażenie, że widzę szamankę, czarodziejkę… To sprawiło, że nagrałam jej śpiew a capella, w momencie, gdy zespół Inside włączał się delikatnie w tle. Chciałam delektować się tym jazzem i przenosić się w świat jej dźwięków.

Nino Katamadze grała na instrumencie klawiszowym, czasem używała delikatnych dźwięków akustycznych, wczuwała się w muzykę całą sobą, cudownie improwizując. Unikalna faktura śpiewu, z przewagą nuty lirycznej, głos czasem bez treści, lecz z dużą dawką uczucia sprawiał, że mogłabym jej słuchać bez końca.

Gra reszty członków zespołu: Uha Gugunava – gitara basowa, David Abduladze – perkusja, gra świateł i aktorsko wykonywane utwory tworzyły razem barwny spektakl, który myślę, że wszyscy długo będziemy pamiętać.

Organizatorem koncertu było Towarzystwo Przyjaciół Kultury Żydowskiej w Białymstoku.

Jazz jest różnorodny, a Nino Katamadze śpiewa go tak:

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *