Moja muzyka

Moje zainteresowanie muzyką trwa już od dzieciństwa. Słuchałam piosenek w radiu i próbowałam zapamiętywać ich tekst. Nie mogłam zrozumieć swoich rodziców, którzy uwielbiali piosenki Mieczysława Fogga. Mnie podobały się inne utwory nazywane wtedy big beatem. Czekałam każdej soboty, bo w czytanej przez tatę gazecie Zielony Sztandar, drukowane były słowa piosenek. Śpiewałam je i grałam z nut na mandolinie.

W szkole podstawowej należałam do zespołu muzycznego. Ponieważ gra na mandolinie nie sprawiała mi trudności, a nawet dobrze mi wychodziła, grałam “trzecim głosem”. Swoje umiejętności prezentowaliśmy na spotkaniach z rodzicami, uroczystościach szkolnych, ale zdarzały się też występy w innych miejscowościach. Kiedyś, podczas choinki szkolnej zostałam wyróżniona przez nauczyciela i mogłam zostać dyrygentem. Moi rodzice byli ze mnie dumni. Z tego okresu zostały bardzo miłe wspomnienia i odcisk od strun na lewym palcu wskazującym.

Lata nauki w szkole średniej to czas grania na gitarze w zespole i taniec ludowy. Należałam do zespołu “Złote Kłosy”. Tańczyliśmy wszystkie tańce ludowe z poszczególnych regionów Polski. Mieliśmy zaszczyt tańczyć w Sali Kongresowej i na kilku dożynkach na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie, a także dla delegacji FAO w samym środku Puszczy Białowieskiej.

Od tego momentu zaczęłam kupować pocztówki dźwiękowe, które były sprzedawane przy ówczesnej ulicy Manifestu Lipcowego w Białymstoku. Potem dostałam od rodziców adapter i kilka płyt winylowych. Miałam jednak ograniczony czas słuchania piosenek, bo mama mówiła: muzyka nie da ci w przyszłości chleba.

Potem nastał czas kaset magnetofonowych. Kupowałam i słuchałam piosenek już razem z córką. Do tej pory mam magnetofon i ogromny zbiór kaset. Wtedy można było przegrywać muzykę. Wystarczył tylko magnetofon dwukieszeniowy.

Kiedy kasety trafiły do lamusa, zaczęto produkować płyty CD, odtwarzacze w radiach.

Piosenek słuchałam w domu, ale najbardziej lubiłam słuchać w samochodzie, zwłaszcza, kiedy jechałam sama. Przyznaję, że muzyka była i jest dość głośna, kiedy jadę. Pilnuję tylko, żeby słyszeć sygnały samochodów uprzywilejowanych.

Interesuję się piosenkami z różnych gatunków muzycznych. Na bieżąco śledzę nowości, ukazujące się na rynku. Mam ogromną kolekcję płyt CD. Najczęściej kupuję “składanki”. Zauważyłam, że piosenki do słuchania dobieram do swojego nastroju w danym dniu. Muzyka mnie uspokaja, bądź ożywia.

Pewne zdarzenie z 2009 roku można opowiedzieć jako anegdotę z mojego życia. Usłyszałam fajną piosenkę wykonaną przez piosenkarza po angielsku. Z tekstu zapamiętałam, że powtarza się w refrenie jedno słowo. Myślałam, że to beach – plaża. Będąc w Empiku,  poprosiłam sprzedawczynię, żeby mi pomogła znaleźć  wykonawcę i tytuł utworu. Zanuciłam jej zapamiętany fragment melodii i powiedziałam o tym powtarzającym się słowie – plaża. Domyśliła, się i podała płytę. W samochodzie już włączyłam odtwarzacz i zaczęłam słuchać płyty. Ta moja ulubiona piosenka była jako pierwsza. Szybko zorientowałam się, że tu nie chodzi o słowo beach tylko o przekleństwo po angielsku bi…

Było mi głupio, że tej pani z Empiku mówiłam o słowie – plaża, a to nie o nie chodziło.

Teraz znowu są modne płyty winylowe. Nie kupuję ich, bo są stosunkowo drogie i mnie po prostu na nie nie stać. Ale sklepowych regałów z albumami CD nie omijam. Mam też możliwość słuchania muzyki w komputerze. Drukuję teksty piosenek wykonywanych w języku angielskim wraz z tłumaczeniem. Jest to dobry sposób na naukę tego języka.

Jestem już potrójną babcią. Cieszę, się że moje wnuki pięknie śpiewają i uczęszczają na naukę tańca. A może te zamiłowanie odziedziczyły po babci? Kto wie?

3 odpowiedzi na "Moja muzyka"

Dodaj komentarz
  1. LP

    2 lutego 2017 at 14:42

    Jestem dumna, że mam tak utalentowaną redakcyjną koleżankę. Tesiu zazdroszczę Ci tylu
    talentów.Brawo !!! Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Teśka

    3 lutego 2017 at 09:38

    Dziękuję za miłe słowa. Prawie każdy z nas rodzi się z pewnym talentem, trzeba tylko go w porę dostrzeć i dać szansę na jego rozwój. Żyłam w trudnych czasach, ale miałam wspaniałych Rodziców i uczęszczałam do szkół, które były otwarte na rozwijanie zainteresowań uczniów. Mam co wspominać.

    Odpowiedz
  3. 28 lutego 2017 at 22:49

    Pani Profesor miło mi sie czyta pani wypowiedzi .Pozdrawiam Katarzyna Żukowska :)

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *