Kuracjusz w Truskawcu

Kuracjusz to przede wszystkim stan ducha, a potem stan ciała, zaś bycie kuracjuszem łączy oba stany w jedno, zadowolone, człowiecze – ja. Aby jednak być kuracjuszem „pełną gębą” trzeba pozwolić sobie na pauzę w normalnym biegu wydarzeń, dobrze jest uciec od codziennych schematów, zwyczajów, a niekiedy i od…. Towarzystwa najbliższych.

Zatem świetny pomysłem jest kuracja tam, gdzie wszystko będzie dla nas nowe, ciekawe i zdrowe. I powietrze, i zabiegi, i jedzenie, i pejzaż.

Przedwojenni Polacy bardzo chwalili sobie Truskawiec, wiem to, bo moja prababcia ciągnęła do wód każdego lata, by poić swoje dzieci naftusią (woda uzdrowiskowa, rzeczywiście o posmaku nafty), co dobrze wpływało na ich zdrowie, ale nie budziło entuzjazmu (z wiadomych względów smakowych).

Uzdrowisko położone jest zaledwie 100 km od Lwowa, a jego historia sięga XI wieku. Wtedy to mądrzy nasi protoplaści osiedlali się wokół leczniczych źródeł i korzystali z nich na swój starożytny sposób. Pradawne SPA zamieniło się w 1827 roku w eleganckie uzdrowisko, dokładnie wtedy gdy oficjalnie zaczęto wykorzystywać do kąpieli mineralnych przebadanie gruntownie lokalne źródła.

Dzisiaj w Truskawcu..

.. jest więcej atrakcji niż mineralne źródła, chociaż to one są podstawą nasączania organizmu zdrowiem i witalnością.

Sanatoriów w mieście znaleźć można ponad trzydzieści. Tych ekskluzywnych jest wprawdzie znacznie mniej, ale za ceny mają idealne na nasza polską kieszeń 😉 Uzdrowisko proponuje, sanatoryjne wielkie konglomeraty, hotele, ale i kameralne wille – co kto lubi. W całym mieście jest też dużo specjalistycznych gabinetów, gdzie można się wybrać indywidualnie. Ceny wyjątkowo przystępne, a na przykład kosmetolodzy – świetni. Sprawdzałam na sobie 😉

Na sobie też sprawdziłam sanatorium Szachtar, wypytawszy przedtem wszystkich możliwych fachowców o warunki, warianty i widoki na relaks. Otóż: pokoje rzeczywiście – czyste i zupełnie zwyczajne, a za to za oknami są Karpaty. W sanatorium znajdziemy gabinety lekarzy wielu specjalności, pół piętra zajmują masażyści, na innych piętrach – rozmaite prozdrowotne wynalazki nie praktykowane w polskich sanatoriach (nie wiem czemu!). Na przykład: ozonoterapia, picie świeżego soku z trawy pszenicznej, fito beczka cedrowa, karboksyterapia i inne przyjemności. Są oczywiście także sposoby wzmacniania ciała znane i z naszych sanatoriów, ale tutaj – kilkakrotnie tańsze.

Wprawdzie miasto nie…. zachwyca, ale z drugiej strony – jest tu mnóstwo agencji turystycznych, proponujących jednodniowe wycieczki w miejsce nieodległe, a zdecydowanie zachwycające: Lwów, karpackie szlaki górskie, Drohobycz, Sambor.

Miejscowość od lat nastawiona jest na wygodę sanatoryjnych gości, więc wszystko co goście lubią – tu znajdą. Naprawdę. Łącznie ze słynną lwowską czekolada. Przepyszna!

Aha- ważne – jest tu delfinarium, profesjonalnie nastawione na rehabilitację najmłodszych.

Kuracjusze mają do dyspozycji..

..piękny park (całodobowy), jest też kuracyjny deptak z kramami oraz rozmaite kawiarnie, na wypadek gdyby sanatoryjne przysmaki znudziły się gościom (lub na wypadek upodobań iście wegetariańskich ;))

Polacy są tu traktowani normalnie, personel jest uprzejmy i często posługuje się językiem polskim. Dużym ułatwieniem jest kontakt z agentem mówiącym po polsku, znającym realia i aktualne propozycje leczenia we wszystkich truskawieckich sanatoriach. Korzystałam z takiej pomocy, szybko dostałam spis najlepszych miejsc z cenami i z dobrą radą gdzie jest to, czego mi potrzeba; oraz z przypilnowaniem, by pokój był dokładnie taki, jakiego pragnę (z szybkim wifi i widokiem na góry).

Agent odbiera kuracjusza z dworca, melduje na miejscu i służy pomocą w czasie turnusu. Za tę dogodność płaci sanatorium. W obliczu kryzysu dotykającego ten rejonie świata bardzo dba się o komfort kuracjuszy. (korzystałam z pomocy Oresta i wierzcie mi – był to świetny ruch. I każdy może go zrobić: www.facebook.com/orest.orest.526?fref=ts , oraz kontakt telefoniczny +380 95 495 5476, 38095-49-55-476, email: book-ing@ukr.net)

Ważne: Ukraina jest w stanie wojny, ale w Truskawcu i w okolicy nie jest to odczuwalne. Nic nie wybucha, nie ma niczego co by o zbrojnym konflikcie przypominało, jedzenia nie brakuje, prąd jest, internet w sanatoriach działa bez zarzutu, ryzyko trafienia na pole walki jest żadne.

W efekcie tego stan rzeczy – relaksowi w jaki wpadniemy po pierwszych trzech dniach (potrzebnych do ogarnięcia wielości propozycji, wielkości budynku sanatoryjnego, oraz systemu korzystania z zabiegów) – nic nie powinno nam zepsuć.

Atutem truskawieckich zabiegów leczniczych jest ogromne doświadczenie lekarzy i wiele opcji wciąż u nas nie stosowanych. Do tego dochodzą niskie ceny i wysoka jakość usług, a także cóż – wyprawa za granicę to szansa na oderwanie się od rzeczywistości, po to by realnie i dokładnie zadbać o siebie.

A to jest w byciu kuracjuszem podstawą!

Ps. Polecam kąpiele mineralne wielkich wannach z widokiem na mały lasek. Wyjątkowo przyjemne.

Aha – dla kogo te wszystkie sanatoryjne atrakcje? A dla tych, którzy uważają, że lata lecą i nadwyrężają organizm (prawie wszystko da się podreperować zawczasu), dla ogólnie zmęczonych (bo na wzmocnienie jest wiele opcji), dla młodych i zestresowanych, oraz dla tych wszystkich, którzy nigdy jeszcze nie byli na Ukrainie, a chcieliby tam pobyć, ciesząc się wygodą; wreszcie dla tych, którzy marzą o lepszej kondycji. I jeszcze: jest to idealne miejsce dla pań, które są zainteresowane kosmetyką estetyczną, widziałam mnóstwo ogłoszeń, salonów i gabinetów z profesjonalnym sprzętem. Zatem…. w drogę!

Moja opcja – to był tydzień, w najnowocześniejszym sanatorium, gdzie pokój dwuosobowy kosztuje ok. 90 złotych (z podstawowymi zabiegami i pełnym wyżywieniem). Bezpośredni autobus zabrał mnie do Truskawca za 60 złotych z Warszawy, ale możne też wsiąść w Lubinie. Truskawiec z Polską łączą trzy firmy, każda ma duże, wygodne autokary, ale różne ceny. Granicę przekraczać najlepiej nocą, to trochę trwa i nie należy do przeżyć, które kuracjusz uwielbia, lecz dawka cierpliwości i dobrego humoru powinna niedogodnościom tym zaradzić.

Szczegóły lecznicze tegoż sanatorium UZDROWISKO – baza diagnostyczna:
– laboratoria biochemiczne, kliniczne, bakteriologiczne;
– gabinety urologiczne, proktologiczne, ginekologiczne;
– ultradżwięki;
– diagnostyka układu sercowo-naczyniowego;
– intubacja dwunastnicy i żołądkowa pH-metria;
– badania radiologiczne z komputerowym przetwarzaniem wyników;
– centrum diagnostyczne komputerowej tomografii najbardziej nowoczesnym tomografem Samatom Spirit firmy „SIEMENS”.

Baza lecznicza:
– kąpiele mineralne, z naparów iglastych lub iglasto-glicerynowych, kąpiele wirowe i perełkowe;
– inhalacje aromaterapeutyczne, ziołowe, alkaliczne, oraz z zastosowaniem odpowiednich lekarstw;
– hydroterapia: prysznice lecznicze;
– zastrzyki lecznicze;
– okłady borowinowe;
– nawadnianie, oraz przemywanie jelit wywarami z ziół lub wodą mineralną ze źródła № 5;
– mikrolewatywy: olejowe, ziołowe, oraz z zastosowaniem odpowiednich lekarstw;
– zabiegi ginekologiczne: nawadnianie waginalne, oraz borowinowe tampony dopochwowe;
– fizjoterapia: lampa „Bioptron”, UFO, fonoforeza, galwanizacja, elektroforezy medyczne.
– Darsonwalizacja, terapia amplipulsem, laseroterapia,
– diadynamik, UHF-terapia, magnetoterapia, terapia ultradźwiękowa;
– zakraplanie pęcherza moczowego;
– oczyszczania woreczka żółciowego solą „Barbara”, magnezją, sorbitem;
– masaż manualny: klasyczny (1. 1,5 godziny);
– aromaterapia, gimnastyka w basenie.

Miłka Malzahn /milkamalzahn.pl

Jedna odpowiedź na "Kuracjusz w Truskawcu"

Dodaj komentarz
  1. Seniorka

    31 marca 2017 at 15:01

    Chyba się tam wybiorę. Naprawdę dużo argumentów za. I ciekawy artykuł Pani Miłko:)

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *