„Karbala” – książka o utajnionej wojnie Polaków

Od 7 do12 października w Białymstoku odbywał się VI Festiwal Literacki Zebrane. Miłośnicy książek, osoby, które przypadkowo znalazły się tam jak i ci, którzy uczestniczyli w nim od pięciu edycji oraz ci, którzy zostali zachęceni przez znajomych, bądź przyjaciół, mieli okazję rozsmakować się w najnowszej literaturze.

Istniejące w Białymstoku od 2006 roku Stowarzyszenie Fabryka Bestsellerów, którego jednym z celów działania jest promocja czytelnictwa, zaprosiło wszystkich chętnych do udziału w spotkaniach autorskich. Dominowała literatura faktu, ale odskocznię od niej stanowiły propozycje książkowe innego typu.

Są właściwie dwie książki o tej samej nazwie. Na spotkaniu dowiedziałam się, że druga jest napisana przez pułkownika Grzegorza Kaliciaka, który spisał wspomnienia wojskowe, używając stosunkowo dużej ilości nazewnictwa wojskowego.

Mnie zainteresowała „Karbala”- dzieło wspólne Marcina Górki i Piotra Głuchowskiego. Na okładce promowanej książki widnieje napis, że jej tematem jest „największa bitwa Polaków od czasów II drugiej wojny światowej, która dotąd była tajemnicą”. Ogólnie wiadomo, że tajemnice „kręcą”. Zachęciłam więc koleżankę z redakcji, aby mi towarzyszyła. Spotkanie prowadził Jakub Medek.

„Karbala” to książka reporterska o bohaterach, a zarazem wielkich życiowych przegranych napisana w oparciu o rozmowy ze zwykłymi żołnierzami i z dowódcami poszczególnych zmian w Iraku. Pośród wielu wspomnień jest opis sytuacji dość humorystycznej, gdy przemieszczając się po pustyni z powodu braku dział na pojazdach pancernych, żołnierze wbijali kije od szczotek i owijali je brezentem ,żeby wyglądały groźnie. Są opisy zabawne, ale i straszne zarazem.

Przytoczone są opowieści jak podkradano Coca Colę ze stołówek, jak organizowano sobie imprezy w kraju, gdzie alkohol jest zakazany, jak układały się sprawy damsko – męskie, jakie były wydatki i dochody. Jest trochę prawdziwego, koszarowego życia, ale i trochę patosu. Wszystko opisane na bazie wydarzeń, które przez wiele lat były tajemnicą.

Dociekliwość dziennikarska sprawiła, że wreszcie po upływie dekady sprawa „ujrzała światło dzienne”. Dlaczego tak było? Przecież nie dla wszystkich była tajemnicą…

Misja, z którą polecieli jesienią 2003 roku polscy żołnierze do Iraku miała mieć formę stabilizacyjną. Po wojnie irackiej ich zadaniem było szkolenie policji i armii, pomoc humanitarna, pilnowanie porządku publicznego.

Wiosną 2004 roku w polskiej strefie okupacyjnej wybuchło powstanie szyickie Muktady al-Sadra. Wydarzenie miało miejsce w ważnym dla szyitów – świętym mieście Karbali. Zginął tam przed wiekami wnuk Mahometa, który miał być jego spadkobiercą i kalifem. Tysiące ludzi, jak co roku, przyszło go opłakiwać. Wówczas w tłumie wysadziło się czterech samobójców, aby podsycić wrogie nastroje i zmobilizować ruch protestu przeciwko okupantom.

Żołnierze polscy byli świadkami tej masakry. Po krwawych zamachach buntownicy iraccy przypuścili w nocy atak na ratusz w Karbali, symbol nowych porządków.

W świecie islamu co jakiś czas pojawia się mahdi czyli mesjasz. Wtedy był to Muktada as-Sadr, syn popularnego w świecie szyitów duchownego. Porwał on do powstania głównie przeciw Amerykanom, ale przy okazji też Polakom, Bułgarom, Ukraińcom, którzy funkcjonowali w polskiej strefie

– nawiązał do tamtych wydarzeń Piotr Głuchowski, autor książki.

Powstańcy w pięciu miastach naraz wygonili okupantów z zajmowanych miejsc: z siedzib gubernatorów, posterunków, z siedzib władz prowincji, z koszar. Przejęli bez większego trudu kontrolę nad strefą. Polacy nie poradzili sobie, wycofali się, czekając na pomoc w dobrze zabezpieczonych pustynnych bazach.

Niewątpliwie tajemnicą była bitwa, w której Polacy wzięli udział. Dlaczego tak się stało?

Nocą ruszyli na pomoc irackim policjantom broniącym budynku ratusza. Był to dla nich ważny sprawdzian, pierwsza prawdziwa walka w mieście. Celując w stronę rebeliantów musieli poradzić sobie z przerażeniem, własnym sumieniem, a także z innymi przeciwnościami losu.

Nikt z polskich żołnierzy nie zginął. W przypadku gdyby napastnicy wdarli się do ratusza, niewątpliwie zapłaciłby swoją głową za udział w misji pułkownik Grzegorz Kaliciak i inni.

Jednak mimo, że zwyciężyli i nie oddali ratusza, nikt nie wspominał o ich męstwie. Powracający ze służby w Iraku przez wiele lat nie byli doceniani, odeszli z wojska, przypłacili służbę zdrowiem, zwłaszcza psychicznym. Wielu z nich dopadł zespół stresu pourazowego, zniszczone życie rodzinne, rany na duchu i ciele, kalectwo i śmierć.

Autorzy książki wspominają każdego z dwudziestu dwóch, poległych w czasie pełnionych misji, polskich żołnierzy.

Wojsko, które pojechało do Iraku jesienią 2003 roku było to tak zwane pospolite ruszenie, tacy “zwyklacy”, trochę ochotników, oficerów, trochę tak zwanych „biurkowników”, pracowników wojskowych magazynów paliwowych

– kontynuował autor.

Jechali z myślą o pomnożeniu budżetu rodzinnego. Sprzęt komunikacyjny, którym poruszali się, to wozy nieopancerzone stwarzające duże zagrożenie dla życia na zaminowanych terenach.

Wykonali swoje zadanie najlepiej jak potrafili. Bitwa Polaków o City Hall w Karbali była dla polskich żołnierzy wytrwaniem przez 2 miesiące, aż do amerykańskiej odsieczy. Sprawdzili się i są z tego dumni.

Propaganda była inna i ze strony amerykańskiej i polskiej. Twierdzono, że tam wszystko gra, a było inaczej. Nie pisali o tym dziennikarze zmanipulowani przez polityków i dowódców wojskowych

– powiedział Piotr Głuchowski.

Około 15 tysięcy polskich żołnierzy i dziesięć kontyngentów wojskowych przetoczyło się przez misje irackie. Nie wyszły jednak duże interesy, na które liczono i o których wtedy mówiono.

Bitwa karbalska o City Hall zwycięska dla naszych żołnierzy jawi mi się, w połączeniu z przegraną stabilizacją w Iraku, jak kolejne otwarcie polskiej historii. Insurekcja kościuszkowska nie była zagrażająca zbytnio Imperium Carskiemu, ale pamiętamy o Tadeuszu Kościuszko. Jak wiele militarnych akcji polskiego oręża bitwa karbalska nie miała większego znaczenia, ale fakt, że nasi tam wytrwali, to jakaś historia. I oni znajdą się kiedyś na jej kartach

podsumował autor.

Prowadzący spotkanie Jakub Medek w nawiązaniu do filmu “Karbala”, którego premiera odbyła się 11 września 2015 r. ciekaw był, czy odegra on jakąś rolę w przeoraniu świadomości polskiego społeczeństwa?

Na pewno tak. Jest oparty na prawdziwej historii, ale jest fabułą, w której wykorzystano też historie, nie mające miejsca w rzeczywistości. Ludziom z branży wojskowej niektóre fakty mogą wydawać się nieprawdopodobne, wręcz niewiarygodne. Ogólnie wiadomo, że specjaliści z każdej branży mają swój ogląd na sprawę. Film ma inne zadanie i trudno się temu dziwić. Musi przecież wywołać emocje, wycisnąć łzy, aby ściągnąć widzów

– wyraził swoją opinię autor książki.

Proszę obejrzeć recenzję filmu. Myślę, że warto wybrać się do kina.

Chcę dodać, że książka, którą polecam nie dotyczy tylko samej Karbali, gdzie miała miejsce bitwa. Sięga innych miejsc i innych spraw. Wyjaśnia kim są summici, kim szyici, dlaczego między nimi wyrosła taka nienawiść, skąd wzięła się amerykańska interwencja, czyj to był pomysł? I jeszcze inne dylematy. Pośród nich są polscy żołnierze ich emocje i losy.

Aby się o tym dowiedzieć, warto przeczytać, a dla lepszego zrozumienia obejrzeć zamieszczone mapki i fotografie. Książka opowiada tyle prawdziwych historii. Odkrywa tajemnicze wydarzenia, które działy się dziesięć lat temu i pozwala zrozumieć, dlaczego potoczyły się takim torem. Życzę przyjemnej lektury.

Zapraszam też na profil Facebooka Zebrane Festiwal Literacki. Z tego i innych spotkań autorskich można tam obejrzeć fotografie wykonane przez Tomasza Pienickiego.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *