Historia mojego dzieciństwa

Im jestem starsza, tym częściej wracam myślami do dzieciństwa. Zastanawiam się, dlaczego moje myśli biegną do tych beztroskich lat, co chciałabym zmienić w swoim życiu, gdybym mogła przeżyć je jeszcze raz?

Urodziłam się jako trzecie dziecko. Moje rodzeństwo było już dorosłe. Siostra była mężatką i oczekiwała na narodziny synka. Moi rodzice cieszyli się, że nie będą sami, że będą mieli przy kim dożywać starości. Tata pracował zawodowo, odpowiadał za inwestycje i modernizację dwóch dróg powiatowych. Był kierownikiem, księgowym i lingwistą w jednym. Milionowe wydatki rozliczał na liczydłach. Kiedy trzeba było zimą zorganizować odśnieżanie dróg, wstawał o trzeciej w nocy i wyjeżdżał z domu. Wracał wieczorem i choć był zmęczony, zawsze miał dla mnie siłę i czas. Przywoził w kieszeni odrobinę kanapki i mówił, że to od zajączka. Ja w to oczywiście wierzyłam i chętnie zjadałam.

Mama zajmowała się się domem. Kiedy mnie urodziła, miała czterdzieści lat,  ale wyglądała młodo. Nigdy nie wyszła na ulicę bez pomalowanych ust. Odprowadzała mnie do szkoły, chodziła ze mną do pobliskiego sklepu. Wspominam ją, jako wiecznie zapracowaną. Zawsze coś gotowała, piekła, sprzątała. Nie miała czasu na rozmowy z sąsiadkami. Pamiętam, że musiałam pić kakao, jeść kaszę na mleku – a tego nie lubiłam. Niechęć do tego została u mnie do dzisiaj.

W domu było bardzo dużo książek i czasopism. Tata czytał Przekrój i Zielony Sztandar.

W każdą sobotę czekałam na listonosza, bo w ilustrowanym dodatku do jednej z gazet drukowane były słowa popularnych piosenek.

Tata nauczył mnie czytać i pisać wcześnie. Do pierwszej klasy poszłam mając sześć lat, co było w tamtym czasie rzadkością. Od św. Mikołaja i na imieniny dostawałam zawsze książki i przybory do pisania. Pamiętam, że tata nie pozwalał mi poleżeć w niedzielę dłużej w łóżku.

Nie trać czasu na leniuchowanie, idź do kościoła albo coś poczytaj

mówił.

Między rodzicami czasami dochodziło do nieporozumień. Ich przyczyną zawsze było czytanie książek – ulubione zajęcie mojego taty. Nawet wówczas, kiedy nie musiał wcześnie jechać do pracy, to i tak wstawał o trzeciej nad ranem i czytał. Do okolicznych bibliotek rzadko chodził, bo wszystkie książki, które tam były, tata przeczytał, nawet wielokrotnie. Niektóre znał na pamięć.

Był mądrym człowiekiem ze stoickim spokojem. Nigdy nie podniósł na mnie głosu. Chodził na wywiadówki do podstawówki i szkoły średniej. Działał w Komitecie Rodzicielskim. Zawsze mogłam na niego liczyć. Pomagał mi pisać wypracowania z języka polskiego i rozwiązywać zadania z matematyki nawet w szkole średniej, choć miał tylko podstawowe wykształcenie.

Tata pochodził z małej wsi kurpiowskiej. Wychowywała go mama. Kiedy zmarła miał szesnaście lat. Wyjechał z rodzinnej miejscowości i wstąpił na ochotnika do pułku ułanów. Wykonywał prace porządkowe, czyścił konie. Z chwilą ukończenia osiemnastu lat został ułanem. Zawsze z radością wspominał ten okres w wojsku.  Zaczął pracować w melioracji i tak trafił na Podlasie, gdzie poznał mamę.

Doskonale pamiętam  moje zabawy, kiedy byłam dzieckiem. Sąsiedzi nasi mieli tylko synów w moim wieku, dlatego najczęściej bawiłam się z chłopcami. Nasze najpopularniejsze zabawy to były: berek, gra w chowanego czy  w palanta. Zimą na zamarzniętym stawie rywalizowałam  z kolegami  w hokeja.

Zawsze miałam długie włosy splecione w warkocz. Siadałam na krześle, a mama delikatnie mi je rozczesywała. Chciałam je skrócić ale tata nie zgadzał się. Ścięłam je, kiedy byłam nastolatką.

Kiedyś mama opowiadała, że jak poznała tatę miała bardzo krótkie włosy. Po ślubie zawarli umowę – mama zapuszcza włosy, a tata rzuca palenie. Wywiązali się oboje z tego postanowienia. Dopiero po śmierci taty, mama ścięła włosy.

Kiedy byłam uczennicą średniej szkoły przeżywałam okres buntu. Nie zawsze zgadzałam się z zasadami mojej mamy, bo wydawało mi się wówczas, że są zbyt rygorystyczne. Tata cierpliwie znosił moje nietypowe zachowania. Dużo rozmawiał ze mną o okresie dojrzewania, pierwszej miłości i nauce. Zawsze powtarzał, że jego marzeniem jest, aby jego dzieci zdobyły wyższe wykształcenie. I to się spełniło. Moi rodzice zostali dziadkami i pradziadkami. Byli szczęśliwi.

Tata pracował w drogownictwie  aż do emerytury. Nie chciał rozstawać się z pracą zawodową, chciał nadal spotykać się z ludźmi, których dobrze znał i uważał ich za swoich przyjaciół. Byliśmy zapraszani na wszystkie święta kościelne, państwowe. Wszędzie jeździliśmy motocyklem. Mama siedziała z tyłu, a ja na baku z paliwem. Wtedy takie podróżowanie nie było zakazane. Tata był wielkim społecznikiem. Nie dostawał wynagrodzenia, tylko zwrot za paliwo. Był radnym powiatowej rady narodowej, ławnikiem sądu powiatowego, działaczem stronnictwa ludowego.

Pamiętam moment odejścia ojca na emeryturę. To był styczeń, a pierwsze objawy choroby pojawiły się już w kwietniu. Ponieważ zawsze był zdrowym człowiekiem, trudno mu było znosić te choroby. Załamywał się. Kiedy po zatorze mózgowym odzyskał świadomość – ale nadal był sparaliżowany – powiedział mi, że lepiej by się stało gdyby umarł. Było to dla nas wszystkich bardzo bolesne, bo tatuś, to nas zawsze pozytywnie nastawiał do życia. Miał silny organizm i odzyskał sprawność fizyczną. Miażdżyca naczyń mózgowych jednak postępowała. Nie mogłam patrzeć na mojego ojca, któremu powoli obojętniał świat za oknem. Nie czytał, oglądał telewizję patrząc na ścianę, nie zawsze rozumiał o czym mówił spiker. Zmarł cichutko w otoczeniu najbliższych.

Tak pokrótce mogłam opisać historię mojego szczęśliwego dzieciństwa.

Jestem wdzięczna losowi, że dał mi takich rodziców. To im zawdzięczam, że jestem patriotką, bardzo kocham swój kraj i że wybrałam samotne życie w swojej Ojczyźnie a nie życie z najbliższymi, poza granicami kraju.  Dziękuję Wam Kochani Rodzice za wszystko.

5 odpowiedzi na "Historia mojego dzieciństwa"

Dodaj komentarz
  1. Zosia

    1 marca 2015 at 23:52

    Piękna historia. Dziękuję.

    Odpowiedz
  2. Seniorka

    2 marca 2015 at 08:44

    Piękna i wzruszająca historia z dzieciństwa.Wyczuwa się wielką miłość córki do ojca.Dziękuję autorce.

    Odpowiedz
  3. Maria

    2 marca 2015 at 10:40

    Bardzo mi sie podoba twoja historia Teresko, może dlatego,że podobna do mojej a mój tato był również ułanem.

    Odpowiedz
  4. Jan

    8 marca 2015 at 09:54

    Też jestem pod wrażeniem tej historii. Brawa za szczerość i świetny styl opowieści. Dziękuję:) Tata byłby z Pani dumny.
    Pozdrawiam autorkę w Dniu Kobiet!

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.