Historia miłości i małżeństwa w Dniu Św. Walentego

W Polsce Walentynki do kalendarza świąt weszły na dobre w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Wszędzie – w sklepach, na ulicy, w kawiarniach, kwiaciarniach widzimy niezwykłą atmosferę tego dnia. Jest okazja, aby pokazać całemu światu, że miłość istnieje. Czy jest to święto ludzi młodych?

Walentynki – Święto Zakochanych. W tym dniu w kawiarniach, na ulicach miast widzimy pary trzymające się za ręce, często z walentynkowymi gadżetami. Czy tylko młode pary? Coraz częściej spotykamy pary seniorów, którzy także, spacerując, trzymają się za ręce jak młodzi, jakby chcieli powrócić do lat młodości, zatrzymać je w pamięci.

Ten dzień ma wyjątkowy wymiar także dla nas, osób 60+. Chcemy Wam opowiedzieć naszą seniorską walentynkową historię.

Trzynaście lat temu spotkaliśmy się w gronie naszych wspólnych znajomych. Oboje po przejściach, okrutnie poobijani przez los. Dwa poranione serca z powodu śmierci swoich drugich połówek. Nie myśleliśmy, że ten sam los, który nas tak bardzo doświadczył, tym razem się do nas uśmiechnie. Na początku były rozmowy o sobie,  naszej pracy zawodowej, o życiu, o naszych rodzinach, dorastających i dorosłych, posiadających już własne rodziny dzieciach. Te rozmowy bardzo zbliżyły nas do siebie. Zaczęło między nami „iskrzyć”, aż wreszcie okazało się, że bez siebie nie wyobrażamy sobie dalszego życia. W dniu Świętego Walentego 2004 roku zawarliśmy związek małżeński. Byliśmy tak szczęśliwi, że na uroczystość zaślubin w kościele zaprosiliśmy oprócz naszych dzieci i wnuków, duże grono przyjaciół. A później było prawdziwe wesele w lokalu.

„Miłość nie polega na stałym patrzeniu na siebie, lecz na stałym patrzeniu we wspólnym kierunku”

– napisał Antonine Saint Exupery w swojej książce „Mały Książę”.

Od tego dnia, kiedy ponownie zostaliśmy mężem i żoną z radością i optymizmem kroczymy przez życie trzymając się za ręce, wspierając siebie w trudnych chwilach, przeżywając też wspólnie radości i smutki. Nasze dzieci z poprzednich naszych związków, są naszymi dziećmi, a ich dzieci to ukochane nasze wnuki.

Czytelnicy powiedzą: banalna historia, taka, jakich wiele. Być może. Ale dla nas jest to historia wyjątkowa. Każdego roku w Walentynki idziemy do kawiarni, gdzie poznaliśmy się  trzynaście lat temu i wspominamy początki naszej znajomości .


  Krystyna  i  Andrzej

7 odpowiedzi na "Historia miłości i małżeństwa w Dniu Św. Walentego"

Dodaj komentarz
  1. Maria

    12 lutego 2015 at 15:21

    Piękna walentynkowa,prawdziwa przygoda Krysiu. Gratuluję oby tak dalej i więcej takich dobrych wspomnień aż serce się raduje ! Pozdrawiam serdecznie zakochaną parę …:)

    Odpowiedz
  2. Seniorka

    12 lutego 2015 at 19:11

    Wzruszająca historia. Pięknie opisana . Zyczę jak najwięcej wspólnie przeżytych walentynkowych rocznic.Gratulacje.

    Odpowiedz
  3. krystyna i janek

    12 lutego 2015 at 21:28

    Pieknie opisana historia.Krysiu i Anrzeju, zyczymy Wam nastepnych dziesiatek,tak jak u nas!wszystkiego najlepszego.Gratulacje

    Odpowiedz
  4. Katarzyna

    13 lutego 2015 at 11:22

    Piękna historia 🙂 życzę Wam długich lat w szczęściu 🙂

    Odpowiedz
  5. Ela

    13 lutego 2015 at 12:01

    Od razu mi się humor poprawił. Dziękuję za tak piękną historię dającą optymizm i nadzieję. Miłość może przyjść o każdej porze i w każdej sytuacji. Oby jej nie przegapić i nie zagłuszyć.
    Wspaniała strona. Gratuluję autorce i całej redakcji:)

    Odpowiedz
  6. Marianna

    14 lutego 2015 at 22:12

    Gratuluję i życzę szczęśliwej parze, by sączyła życie kropla po kropli, delektując się jego smakiem każdego dnia jeszcze przez wiele, wiele lat.

    Odpowiedz
    • Krystyna

      15 lutego 2015 at 12:21

      Dziękuję za wszystkie miłe komentarze . Pozdrawiam wszystkich, którzy czytają nasze artykuły.

      Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.