Grudniowa podróż 2014

Kilka dni temu minął rok od czasu, gdy wyruszałam w długą, trwającą kilkanaście godzin podróż. Szczęśliwie złożyło się, że zajmując miejsce w pociągu, już w Białegostoku zetknęłam się z mieszkanką Sokółki. Jechała tam gdzie ja. Obie w tej sytuacji poczułyśmy się szczęśliwsze.

Jadę do sanatorium. Wreszcie następnego dnia przed godziną dziewiątą jestem w Świnoujściu. Jeszcze ostatni etap – przeprawa promem „Karsibór”. To dla mnie novum – myślę – zdmuchując z oczu resztki snu. Za kilka minut taksówka zatrzymuje się przed pensjonatem.

Tu po raz drugi uśmiecha się do mnie szczęście. Dużo młodsza ode mnie osoba, którą poznaję biorąc taksówkę – pyta, czy możemy razem zamieszkać? Od razu zaczyna się koleżeńska atmosfera. Stajemy się jak „papużki – nierozłączki”. Wszędzie jesteśmy razem, z wyjątkiem niektórych zabiegów, które przypadały w innych godzinach i gabinetach.

Przygraniczny kurort

Świnoujście to miasto położone na trzech wyspach Uznam, Wolin i Karsibór. Jest tu jeszcze 41 innych małych wysepek, co sprawia, że ten malowniczy region nosi miano „Kraina 44 Wysp”. Kurort o 40 tysiącach mieszkańców był kiedyś niezdobytą twierdzą morską, o czym świadczą zachowane w dobrym stanie forty.

Chodzimy na spacery po miasteczku, zażywamy jodu nad morzem, robimy zakupy, jeździmy na wycieczki, poznajemy ludzi, z którymi potem spędzamy wolny czas. Na nudy nie ma czasu. Miasteczko jest przystrojone w świąteczną szatę. Udekorowano już kamienice, plac miejski i ośrodki sanatoryjne.

Pobyt tu to duża przyjemność – mówimy do siebie z koleżanką. Nic dziwnego, że liczni sąsiedzi z zachodu rezerwują tu miejsca na świąteczny pobyt.

Codziennie spacerujemy promenadą i piaszczystą plażą. Bliskość morza sprawia, że szum fal słyszymy już po wyjściu z budynku.

Spacer ulicami miasteczka w wietrzny dzień jest pretekstem, aby zajść na herbatę do ciekawej kawiarenki mieszczącej się, w pozostałej po wojnie części kościoła protestanckiego. Dla zainteresowanych panoramą miasta, służy wieża zachowana w nienagannym stanie. Po kamiennych schodach, zaopatrzonych w kutą balustradę można bezpiecznie wspinać się na jej szczyt. Rozgrzewamy się herbatą przy kominku, chociaż barek wyposażony jest bogato. Wygodne fotele, elegancka kanapa i niewielkie pomieszczenie sprawia, że czujemy się jak w domu.

Plaża i forty

W pierwszej połowie grudnia pogoda jest iście wiosenna. Podczas bezwietrznych dni fale spokojnie muskają brzeg. Wieczorem oświetlona plaża kusi do spacerów wielu kuracjuszy. Rano dodatkową atrakcją na plaży są ptaki. Łabędzie, mewy, kaczki lubią towarzystwo ludzi. Niektóre wychodzą na spotkanie ścieżką w kierunku naszych domów.

Już w pierwszych dniach pobytu dowiaduję się od kuracjusza z Olsztyna o możliwości zwiedzania na własną rękę fortów. Zawędrował tam poprzedniego dnia idąc samotnie wzdłuż plaży. Wyruszam więc w towarzystwie koleżanki, we wskazanym kierunku. I cóż widzę? Doskonale zachowane fortyfikacje XIX – wieczne na obrzeżach miasta. Fort Anioła, Fort Gerharda, Fort Zachodni… robię im oczywiście fotografie.

Gdy następuje zmiana pogody wieją chłodne wiatry, sztormowe fale szaleją z hukiem wyrzucając wodę daleko na ląd. W takie wieczory nad morze idą nieliczni, Ci bardziej odważni. Idziemy grupką po kolacji, żądni mocniejszych wrażeń. Wśród nich ja. Gdy robi się zimno, zmieniam okrycie głowy. Jedna z moich znajomych twierdzi, że jest odporna jak mors. Nie ubiera czapki i szalika. Kończy się to dla niej antybiotykami.

Inne atrakcje

Dwukrotnie mam okazję obserwować morsów. Najpierw kobietę w moim wieku. Wchodzi do wody sięgającej do szyi. Gdy wraca na brzeg, robimy pamiątkowe zdjęcie. My w czapach lub kapturach, otulone szalikami, ona tylko w stroju kąpielowym i czapce.

Innym razem zwraca moją uwagę młody mężczyzna, który biegnie rozebrany po wodzie i zanurza się w niej odważnie. Na brzegu czekają na niego rodzice, a pięcioletni chłopczyk woła „tato wracaj!”

W ostatnim tygodniu słońce świeci rzadko, mamy go jak „na lekarstwo”. Ciemne chmury przykrywają nieśmiało przedzierające się promienie, płynąc szybko, pędzone północnym wiatrem. Utrwalam je na fotografiach. Czasem zatrzymujemy się w miejscu, gdzie zainstalowana kamera pozwala naszym bliskim podglądać nas na monitorach komputerów

Woda wyrzucała muszelki, które zbieram na pamiątkę. Są większe, bardziej płaskie i białe. Kiedyś latem nad Morzem Północnym w Knock i Ostende zbierałam z córkami kolorowe, mniejsze, o ciekawszych kształtach – przypominam sobie.

Ciekawych jak wygląda to urocze miasteczko zapraszam do obejrzenia filmu.

Wycieczki – Berlin i Szczecin

Biuro podróży przy jednym z ośrodków uzdrowiskowych kusi ciekawą ofertą. Wyjeżdżam więc w kolejne niedziele na wycieczki. Perspektywa Jarmarku świątecznego w Berlinie i wizyty w Muzeum Pergamońskim zadecydowała, że postanawiam to zobaczyć. Podróż nie trwa długo. Trzy godziny a tyle atrakcji. Ciekawych jest wielu. Nie mam czasu policzyć, ile pod sławne muzeum podjechało kolorowych autokarów. Pisałam o nim na stronie: senior.bialystok.pl/podroze-muzeum-pergamonskie-w-berlinie/.

Następnej niedzieli nie mogę sobie odmówić wycieczki do pobliskiego Szczecina. Drugi raz może nie przydarzyć się okazja, aby zobaczyć stolicę tego regionu – pomyślałam. Szczecin wzbudza nie tylko mój zachwyt. Jest jednym z najstarszych i największych miast w Polsce. Jego gwiaździste place, szerokie aleje zbudowano tu podobno w XIX wieku na wzór stolicy Francji. Szczęśliwie zachowała się barokowa Brama Królewska wybudowana w latach 1725-27.

Najpierw zwiedzam z przewodnikiem Jasne Błonia. Park powstał w latach 1925-27. Jest największym w Polsce skupiskiem platanów klonolistnych, które go otaczają. Rośnie ich tu 213. Z jednej strony wzniesiono Pomnik Jana Pawła II, na pamiątkę wizyty Papieża – Polaka. Naprzeciw w Parku Kasprowicza znajduje się Pomnik Czynu Polaków, zaprojektowany przez Gustawa Zemłę.

Niesamowite wrażenie robi na mnie Filharmonia Szczecińska im. Mieczysława Karłowicza. Lodowa bryła budynku to jeden z projektów wybrany spośród zgłoszonych przez czterdzieści cztery pracownie świata. Niedawno, bo 5 września 2014 roku została oddana do użytku. W roku 2015 otrzymała Europejską Nagrodę Architektoniczną, którą Komisja Europejska przyznaje raz na dwa lata. To swoisty rodzaj Oskara dla najlepszego budynku europejskiego.

Tu można dowiedzieć się o nim więcej: www.bryla.pl.

W pobliżu znajduje się gotycki kościół Piotra i Pawła z przełomu XIV i XV wieku. Oglądam też Wały Chrobrego, Bazylikę Archikatedralną, reprezentacyjne budynki, taras z widokiem na Odrę. Niesamowite wrażenie robi na mnie Zamek Książąt Pomorskich usytuowany na wysokiej skarpie odrzańskiej. Jest budowlą składającą się z pięciu skrzydeł, dwóch dziedzińców i Wieży Dzwonów.

Zwiedzam Park im. Jana Kasprowicza, a w nim amfiteatr im Heleny Majdaniec, wieloelementowy pomnik Władysława Hasiora – Ogniste Ptaki i najdroższe w Polsce toalety, których budowa kosztowała ponoć około miliona złotych. Wyłożona jest jasną estetyczną płytką klinkierową, drzwi wejściowe otwierane są automatycznie, całość około 200 metrów jest monitorowana przez 6 kamer.

Atmosfera świąt Bożego Narodzenia i powrót

W sanatorium czeka mnie wigilia. Nie jestem tym zachwycona, ale o wcześniejszym powrocie do domu i najbliższych mogę tylko pomarzyć. Każdy ma obowiązek zostać do końca, gdyż powroty zaplanowano na drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Nie brakuje miłej atmosfery podczas uroczystej kolacji i śpiewania kolęd przy wspólnym stole, a jednak myślami błądzę gdzie indziej. Tęskno mi za najbliższymi sercu osobami. Brakuje mi też między innymi: oczekiwania na pierwszą gwiazdkę, zapachu grzybów, pierników, które zawsze piekę oraz… prezentów pod choinką,

Mam ciągle wrażenie, że te najbardziej rodzinne święta przeszły mi gdzieś obok. Zgaszone, niezauważalne, bezrefleksyjne, apatyczne. Wracając przez okno pociągu, obserwuję smętnym wzrokiem przyrodę pokrytą białym szronem, która w słońcu przybiera wreszcie zimową, szatę. W nastroju lekkiego przygnębienia wracam do domu. Wkrótce rozpoczynam swoja misję w redakcji senior.bialystok.pl.

Myśl o napisaniu wspomnień przyszła mi do głowy, gdy dowiedziałam się, że jedna z moich redakcyjnych koleżanek udała się kilka dni temu do sanatorium. Będzie tam w analogicznym – jak ja – okresie. Czy będą towarzyszyć jej podobne uczucia? Jakie przywiezie wrażenia?

Pozdrawiam Wszystkich podróżujących, którzy na czas Świąt będą daleko od domu i bliskich.

Jedna odpowiedź na "Grudniowa podróż 2014"

Dodaj komentarz
  1. Marianna

    12 listopada 2016 at 15:28
    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.