Cud i trud macierzyństwa

„Mama” – najradośniejsze i najcieplejsze ze słów. Słowo brzmiące bardzo podobnie we wszystkich językach i zazwyczaj jako pierwsze artykułowane przez dziecko. Słowo kojarzące się wyłącznie z miłością.

Portret matki niezwykle często pojawia się we wszystkich dziedzinach sztuki. Być może najpiękniej przedstawia go literatura, a zwłaszcza poezja. Jednak najdoskonalszych przejawów macierzyńskiej miłości dostarcza po prostu życie. Związek matki z dzieckiem zawiera w sobie jakiś niezwykle zagadkowy pierwiastek, w gruncie rzeczy niemożliwy do werbalnego ujęcia. Chociaż wiele poetyckich przekazów nosi znamię takich ambicji.

Matka jest naturalnym „pomostem” pomiędzy dzieckiem a światem i stanowi bezpieczny azyl, w którym wszyscy lubimy się chronić w trudnych chwilach życia. To do niej wyciągają rączki małe dzieci, ale też podążają z własnymi troskami i kłopotami dzieci te całkiem dorosłe, bowiem miłość macierzyńska jest tak zwaną miłością bezwarunkową. Matka kocha dlatego, że jest właśnie matką. Na jej miłość nie trzeba w żaden sposób zasługiwać ani też jej zdobywać, tak samo jak nie można nią kierować. Ona po prostu istnieje!

I choć zdarzają się z rzadka również patologie, zawierające się w pogardliwej frazie: „wyrodna matka”, to potraktujmy je jako oczywisty acz niewielki margines każdego z przejawów naszej rzeczywistości. Zaś pełna miłość macierzyńska zawiera dwa podstawowe elementy – odpowiedzialność i troskę o dziecko oraz budzenie miłości życia. I o ile zdecydowana większość matek wypełnia tę pierwszą powinność (ale czynią to z wielkim oddaniem również prawie wszystkie matki zwierzęce), o tyle z realizacją drugiej bywa niestety różnie. Otóż nie wszystkie matki w równym stopniu potrafią przekazać potomstwu ukochanie życia i zapewnić poczucie szczęścia z tego jedynie powodu. Istotną przeszkodą w dzisiejszych czasach jest wszechobecny konsumpcjonizm. Miłość macierzyńska dlatego właśnie, że jest bezwarunkowa (nieraz mówimy: ślepa), posiada też swoje ograniczenia, ponieważ nie stanowi czynnika stymulującego rozwój intelektualny jednostki ludzkiej. Na marginesie warto wspomnieć, iż badacze zjawiska twierdzą, że warunek ten spełnia akurat miłość ojcowska. Cóż za wspaniałe uzupełnienie!

„Niczym nie uwarunkowana miłość odpowiada jednej z najgłębszych tęsknot nie tylko dziecka, lecz każdej ludzkiej istoty… Sytuacja, w której jest się kochanym z powodu własnych zasług, dlatego, że się na miłość zasługuje, zawsze budzi wątpliwości… Nic więc dziwnego, że wszyscy tęsknimy gorąco do miłości macierzyńskiej i jako dzieci, i jako dorośli”

– pisał Erich Fromm. I trudno się nie zgodzić z tym przekazem.

W wielu cywilizowanych krajach świata w maju jest obchodzony Dzień Matki. Takie święto się matkom najnormalniej należy. Bo… nikt jak one! Same najczęściej też jesteśmy matkami i – zapewne – z drżeniem serca czekamy wtedy na najdrobniejszy dowód pamięci od swoich dzieci. Los mi poskąpił tego zaszczytu i szczęścia, szczęścia bycia matką. Ale obserwowałam codziennie dziesiątki i setki matek, wspaniałych kobiet. Przede wszystkim zaś, jak każdy – miałam matkę. Niestety, to już czas przeszły! Tuż po tym dniu minie właśnie piąta rocznica, odkąd odeszła… Ale nie odeszła jej miłość. Ona pozostała we wszystkim: we wspomnieniach, fotografiach, jej upodobaniach, powiedzeniach, głoszonych prawdach, w jej… kochaniu nas – swoich dzieci! Kiedy to wszyscy, cała nasza szóstka, mogliśmy – niczym pisklęta – zawsze ogrzewać się w ognisku miłości jej czułego serca. I wiem, że opiekuje się nami nadal. Bo miłość matczyna jest wieczna!

Tak więc z związku z Dniem Matki, kiedy maluchy zapamiętale malują laurki i wyklejają serduszka, mające wyrażać wielką miłość ich małych serduszek – my, dorośli, też doznający przecież tego wspaniałego uczucia, składamy niniejszym swój hołd za ten tytułowy „cud i trud” macierzyńskiej miłości. A za ich serca, tak ogromne, że zawsze zdołają pomieścić wszystkie swoje dzieci wraz z ich radościami i troskami – dziękujemy!

Jadwiga Zgliszewska

2 odpowiedzi na "Cud i trud macierzyństwa"

Dodaj komentarz
  1. LP

    26 maja 2017 at 07:51

    Chciałabym jeszcze dodać, że najbardziej ją doceniamy kiedy jej zabraknie. W imieniu swoim i wszystkich matek dziękujemy za ten artykuł. Piękny hołd złożony naszym mamom.Pozdrawiam

    Odpowiedz
  2. Jadwiga Zgliszewska

    26 maja 2017 at 14:57

    Dziękuję.

    To prawda, że własną Mamę po Jej odejściu widzi się inaczej. Po śmierci swojej – napisałam tyle epitafiów i trenów, że powstałby z nich mały tomik…
    A to ten, który podarowałam Jej przed rokiem:

    TY…
    … to bezpieczeństwo pod skrzydłami
    i ufność bez granic
    miłość bez zastanawiania nad sensem
    pewność jedyna na świecie
    miejsce do którego się wraca
    tam gdzie biło Twe serce…

    a kiedy bić już przestało
    wspomnieniem najczęstszym dla mnie
    miłością która trwa nadal
    tęsknotą za Twoim… czekaniem!
    bo nikt już tak nie czeka
    (ni blisko ni daleko)
    bo tylko Matki oczy
    potrafią widzieć w nocy
    bo tylko Twoje serce
    biło najgoręcej
    dla swoich dzieci – dla nas…

    cóż ja Ci dzisiaj mogę?
    nawet na Twoim grobie
    nie będę palić świeczki
    ani kwiatów nie złożę
    bo dotrzeć nie jestem w stanie
    więc tylko to wołanie
    fotografii zdobienie
    w duszy ciężkie westchnienie
    łza co cichcem spłynęła
    tych słów nieporadnych kilka
    i polecenie w modlitwach

    Mamo!
    bez Ciebie to całe święto
    jest dla mnie co roku… udręką!

    26 maja 2016 [już prawie 4 lata, odkąd Ciebie tu nie ma… :( ]

    Odpowiedz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *